Od 15% do 85% z matury z Angielskiego
Czy można w kilka miesięcy przejść od poziomu A1/A2 do 85% z matury podstawowej z angielskiego? Najwidoczniej można.
Ta historia nie jest tylko o gramatyce, słownictwie i rozwiązywaniu arkuszy. Jest przede wszystkim o strachu przed porażką, wewnętrznym krytyku, myśleniu „wszystko albo nic” i o tym jaka magia się dzieje gdy powiemy sobie “sprawdzam!”.
To historia Izy, która przygotowywała się ze mną do matury z angielskiego w ramach programu Angielski do Matury Personal – czyli miała ze mną lekcje indywidualne, które prowadziłam zdalnie z Wałbrzycha i Jeleniej Góry.
![Matka ucznia chwali się lektorce angielskiego i korepetytorce Karo the Tutor zaskakującym wynikiem z matury z angielskiego w maju - "Matura zdana, angielski pisemny 86% [emotka z sercami w oczach] Dziękujemy!!!! [kilka emotek otoczonych serduszkami]" na co lektorka pisze na messengerze "No ja też jestem szczęśliwa [uśmiechnięta szeroko emotka]"](https://karotutor.pl/wp-content/uploads/2026/08/pisemny-angielski-matura-podstawowa-86.jpg)
Punkt wyjścia: Matura jest nie do zdania
Iza uczyła się ze mną już kiedyś – do końca szkoły podstawowej. Była jedną z moich pierwszych uczennic gdy przeprowadziłam się lata temu z Barcelony do Wrocławia. Dzięki naszym lekcjom zdała egzamin ósmoklasisty z angielskiego na 60%.
Potem przerwała naukę angielskiego na czas liceum.
Nigdy nie pałała do tego języka miłością.
Nagle wróciła do mnie, ponieważ groziła jej jedynka z angielskiego na koniec 3 klasy liceum. Udało jej się dzięki mojej pomocy zaliczyć ten przedmiot..
Tuż przed klasą maturalną jej mama błagała mnie, żebym pomogła Izie zdać maturę. Bardzo się bała, że Iza zawali egzamin, a do tego miała przecież mnóstwo nauki do matury z matematyki, której też nie ogarniała.
Zrobiłyśmy więc diagnozę językową i próbny arkusz egzaminacyjny. Wynik: poziom języka A1/A2. Około 15% z arkusza. Przecież by zdać maturę trzeba mieć minimum 30% punktów!
Iza nawet nie chciała napisać maila, twierdząc, że nie wie jak się do tego zabrać. Czuła silną blokadę wynikającą z lęku.
I właśnie wtedy bardzo szybko zorientowałam się, że problemem nie jest wyłącznie niski zasób słownictwa czy niezbyt dobre rozumienie zasad gramatycznych.
Problem był znacznie większy.
„Nigdy nie zdam” – kiedy największą przeszkodą nie jest angielski
Iza bardzo szybko się zniechęcała. Prym wiódł u niej jej wewnętrzny krytyk, który mówił jej, że:
- nigdy nie zda,
- jest zbyt głupia,
- będzie obciążeniem dla rodziny,
- angielskiego nie zrozumie za Chiny,
- a matura ustna = jej natychmiastowa śmierć z przerażenia.
Do tego jej szkolny nauczyciel angielskiego na niemal każdej lekcji prawił kazania, jakoby jego uczniowie nie nadawali się do niczego, i straszył ich tym, że na pewno nie zdadzą egzaminu maturalnego z angielskiego...
Bez komentarza.
Szybko zauważyłam też, że Iza ma bardzo silną tendencję do myślenia czarno-białego.
Musi być wszystko albo nic. Albo zrobi wszystko bezbłędnie, albo nawet nie warto próbować. Jeśli nie mówi po angielsku jak ja, to nie ma co się nawet odzywać. Co do wyniku matury z angielskiego miała jednak pewność – to się nie może udać.

Plan działania

Wdrożyłam intensywne działania. Zaczęłyśmy od łatania luk w wiedzy Izy, a było ich sporo. Mimo, że nie była moją nową uczennicą, wcześniej skupiałam się głównie na gaszeniu pożarów. Wydawało się, że idzie nam świetnie.
W okolicy grudnia Iza stwierdziła jednak, że przerywa naukę i nie będzie nawet podchodzić do matury z angielskiego. Może za rok wróci do tematu. Klasyczny unik. Znacie to, prawda?
Próbowałam ją nakłonić do tego, żeby chociaż spróbowała i potraktowała to jako eksperyment. Zapewniałam ją, że rodzice ją wspierają i dzięki kontaktowi z mamą wiedziałam, że to prawda.
Na dwóch lekcjach przerobiłyśmy niewiele materiału. Podczas tych spotkań rozmawiałam z nią szczerze i zachęcałam ją chociaż do wykonywania trzech krótkich zadań. Na kolejną nawet nie przyszła, bo niestety Iza to nie jest “no drama llama”.
Wiedziałam, że jej emocje i reakcje są prawdziwe i głębokie. Nie wynikały z tego, że Iza była po prostu leniwa. Wręcz przeciwnie.
Miała świetne oceny z innych przedmiotów – poza matmą, rzecz jasna – i planowała iść na studia. Była gotowa porzucić swoje marzenia dlatego, że śmiertelnie bała się porażki.
Zmierzyć się z wewnętrznym krytykiem
Podczas jednego z warsztatów maturalnych Iza dowiedziała się, jak identyfikować głosy wewnętrznego krytyka i przekonania, które niszczą naszą pewność siebie, wżerają się w naszą duszę i tworzą spękaną i podatną osobowość.
Poleciłam Izie obserwować to, co dzieje się w jej wnętrzu. Co pojawia się w jej głowie? Jak do siebie mówi? A mówiła do siebie bardzo brzydko!
Okazja czyni absolwenta
Po niecałym miesiącu Iza wróciła do mnie zdeterminowana. Bo żal nie próbować, gdy ma się okazję! Długo biłam się z myślami czy pakować się w to i ryzykować kolejnym emocjonalnym ping-pongiem w trakcie lekcji, ale jestem chyba zbyt sentymentalna i wcisnęłam ją w swój napięty grafik.
Do tego powiadomiła mnie, że chce iść na studia psychologiczne. Czyżby skutek uboczny walki z wewnętrznymi demonami?
Musiałyśmy się pospieszyć. Zaraz były matury próbne, a przecież do matury majowej to już tylko krok.

Maraton pisania listów – 3 prace w ferie
Na ferie zadałam jej nie jedną pracę pisemną, ale trzy, o co sama mnie poprosiła. Chciała więcej, ale według mnie nie było takiej potrzeby – quality over quantity!
Zazwyczaj moi uczniowie w programie Angielski do Matury Personal dostają jedną pracę miesięcznie, którą potem szlifujemy pod kątem wymagań egzaminatorów maturalnych, ale ona miała zaległości.
Do każdej pracy dostała ode mnie feedback. W przypadku jednej, wybranej pracy dałam jej najbardziej szczegółowy feedback, w którym napisałam, co wyszło jej dobrze, a co mogłaby poprawić. Był to e-mail do kolegi z Anglii – najczęściej pojawiający się rodzaj zadania.
Skupiłyśmy się przede wszystkim na punktach za treść, czyli 4 odniesieniach i 4 rozwinięciach. To był intensywny trening – i przyniósł efekt.
Wynik matury próbnej: 68%
Iza zdobyła 68% z matury próbnej. Po czym napisała mi tylko to, co na screenshocie poniżej:

Jednak zanim ocenicie brak emocji w wiadomości od Izy – spróbujcie ją zrozumieć. Moja maturzystka była psychicznie wykończona wszystkimi emocjami związanymi z tym sprawdzianem – do tego stopnia, że nie była w stanie w pełni cieszyć się wzrostem wyniku o ponad 350%.
Zachęciłam ją do świętowania, bo przecież ten wynik nie był czymś zwyczajnym. Takie postępy w nauce w krótkim czasie nie tylko wskazywały na to, że moje metody działają. Nie wskazywały jedynie na ciężką pracę Izy.
One mówiły też, że nawet te lekcje, na których zrobiłyśmy ledwie kilka zadań, ale też zdecydowałam się ją wysłuchać z otwartością i bez wykładów na temat dorosłości miały sens!
Jeden krok naprzód

Kolejne spotkania to była przede wszystkim czysta praktyka typowych zadań maturalnych i taktyka ich rozwiązywania. Do tego robiłyśmy symulacje matury ustnej.
I tutaj Iza była przekonana, że kiedy stanie w sali egzaminacyjnej, po prostu zamilknie.
Miałam jednak na to sposób. Pokazałam jej swoją taktykę zdobywania tych punktów, które może zdobyć – nawet jeśli używa bardzo prostych słów i nie zawsze użyje dobrze Present Perfect.
Poleciłam jej myślenie o jeden krok naprzód. Dokładnie to pomogło mi kiedyś wspinać się na ściankę wspinaczkową pomimo lęku przed utratą kontroli.
Nie musisz od razu zdobyć całej ściany. Pomyśl o następnym ruchu – nawet jeśli to będzie tylko nieudana próba…
Iza mówiła naprawdę nieźle, ale w to nie wierzyła. Potrafiła odpowiedzieć na pytanie, bo to bardzo bystra osoba. Do tego na każdej lekcji rozmawiała ze mną po angielsku, więc dla niej mówienie nie było żadną nowością.
A to niestety problem wielu uczniów, którzy w szkole praktycznie nie mają okazji do wypowiedzi ustnej. Do tego jeśli już taka okazja się pojawia, uciekają przed nią w popłochu!
Efekt: 85% z matury podstawowej z angielskiego
W końcu nadszedł egzamin, po którym Iza była pewna, że zda, ale wciąż denerwowała się o wynik. Wysłała do mnie głosówkę “Sorry, że zawracam gitarę, ale myślę, że mi wyzerują e-mail, bo popełniłam gafę”.
Powiedziała mi na czym polegała ta gafa i ją uspokoiłam, że na pewno za to nie straci więcej niż jednego punktu…
Potem matura ustna – 90%! Czyli Iza, wbrew swoim czarnym wizjom, nie zamilkła. Poradziła sobie lepiej niż wielu piątkowych uczniów, którzy idą na pewniaka bez odpowiedniego przeszkolenia.
Oto wiadomość, którą dostałam od jej mamy gdy Iza próbowała się otrząsnąć po tym ogromnym przeżyciu:
![Screenshot z messengera pokazuje wynik matury ustnej uczennicy, która miała bardzo niski poziom języka angielskiego na początku nauki. Mama się chwali "90% Karolina!!!! [emotki z gwiazdkami w oczach]". Ogromne osiągnięcie i postęp uczennicy dzięki pracy Karoliny Warchoł - nauczycielki z Cieplic i Jeleniej Góry.](https://karotutor.pl/wp-content/uploads/2026/08/matura-ustna-wyniki-mama-ucznia-podstawowa-angielski-karotutor-przygotowanie-kurs-maturalny-jelenia-gora-stacjonarnie-online-cieplice-karolina-warchol.jpg)
W lipcu dostałam od Izy kolejną wiadomość: Matura podstawowa z angielskiego: 85%.
To wynik oszałamiający. Matematycznie rzecz ujmując:
- wynik wyjściowy: 15%,
- matura próbna: 68%,
- matura właściwa: 85%,
- wzrost od wyniku wyjściowego: około 467%,
- wzrost od matury próbnej: 25%.
W ciągu około 8 miesięcy Iza ulepszyła swój wynik o 467%.
To tak, jakbym ja wspięła się w październiku na Chojnik z ogromną zadyszką i łamiąc sobie przy tym nogę, a w maju już bym atakowała Mount Everest bez tlenu!
Co u Izy słychać?
W niedzielę spotkałam Izę osobiście na spacerze w górach. Pochwaliła mi się, że teraz pracuje – zamiast musieć uczyć się do poprawki w sierpniu. W październiku zaczyna upragnione studia na jednej z wrocławskich uczelni.
Na marginesie – nigdy nie uwierzę w to, że jest już dorosłą osobą.
I że tak nam wszystkim pokazała, na co ją stać.
