Jak mówić po angielsku gdy nie umiesz mówić po angielsku?

Żółty rowerowy znak ostrzegawczy na zamglonej leśnej ścieżce, wskazujący zjazd w dół.

„Dzięki Tobie zrozumiałam.”

Rozlana kawa obok kubka - jest jak popełnianie błędów gdy mówimy po angielsku.
Zdjęcie autorstwa Derya Nur 🕊️

Czasem to słyszę od. I nie ukrywam – to miód na moje korepetytorskie uszy. Jednak zdarza się, że słyszę coś jeszcze lepszego:

„Dzięki Tobie zrozumiałam, dlaczego to ważne.”

I wtedy czuję, że weszłyśmy na zupełnie inny poziom w naszej nauce języka angielskiego. Taki, gdzie gramatyka nie jest tylko zestawem abstrakcyjnych regułek, a Present Perfect nie wywołuje ścisku w żołądku. Bo serio – kto z nas nie zadał sobie pytania: „Po co mi ten nieszczęsny Present Perfect?”. Przecież da się gadać bez niego… prawda?

Tak, podobnie jak da się jeździć rowerem downhillowym bez kasku. Trzeba tylko wybrać taką trasę, by się na niej nie poturbować.

Wkładam w to ogrom wysiłku, by podczas moich lekcji dawać narzędzia do bycia wystarczająco dobrym użytkownikiem języka angielskiego, a potem popchnąć ucznia wyżej. I wyżej. 

Jak to może wyglądać po jakimś czasie?

„już się nie jąkam gdy mówię po angielsku”

„Hejo, chciałam tylko napisać, że te lekcje angielskiego mimo, że na nich dukam, dużo dają 😅. Bez strachu podchodzę do klientów i zagaduję na targach. I potrafię się z nimi porozumieć, to jest super uczucie 🤭, bo pamiętam, jak byłam 3 lata temu, to jąkałam się strasznie 😄.”

Czy widzisz tu pewien powszechny mit, który na twoich oczach rozpada się na kawałki?

❌ Najpierw muszę mówić płynnie, żeby zacząć używać angielskiego w pracy.

✔ Najpierw zacznę używać angielskiego, nawet jąkając się i dukając, żeby mówić coraz płynniej.

Nie, moja uczennica nie duka cały czas na lekcji. Czasem ma motywację, czasem nie. Czasem pół lekcji spędzamy na rozmowie o tym, że życie z ADHD to nie rolka na tiktoku, tylko nerwowe bóle brzucha. Po angielsku, to najważniejsze.

Ale przychodzi. I mówi. I robi progres. A ja daję jej feedback, gramatykę, wymowę i poczucie, że nie musi czekać na „lepszy moment”.

Płynne mówienie po angielsku nie spada z nieba – po drodze jest dużo, dużo mylenia czasów, źle użytego trybu warunkowego, mnóstwo potykania się, pauz, wątpliwości, zapominania tak prostych słów jak „cupboard” wtedy, gdy akurat chcesz powiedzieć koleżance gdzie jest kawa w pomieszczeniu socjalnym.

Kluczem nie jest samo mówienie dla mówienia, choć nie twierdzę, że to nic nie daje – próbuj mówić po angielsku jak najczęściej i łap każdą okazję, a upragniona płynność – fluency – nadejdzie. Czy ją rozpoznasz, czy też nie.

Najszybszą drogą do płynności jest ustrukturyzowana ścieżka, jasne mniejsze cele. Zamiast celu „chcę mówić płynnie po angielsku”, który jest jak ultramaraton w brutalnym upale na alpejskich szlakach, biegasz codziennie po kilometrze. Potem robisz dwa, potem 5, potem 10 dziennie… Czyli budujesz nawyk. Jak to może wyglądać?

Ćwiczenie: mów po angielsku codziennie!

Dziś porozmawiaj po angielsku z lustrem

Opowiedz mu o swoim dniu. Powiedz mu o swoich planach. Możesz mu się nawet wyżalić albo pochwalić sukcesami. Niech to trwa minutę.
Jeśli głupio ci gadać do lustra, może masz z kim porozmawiać po angielsku? Z partnerem? Kotem? Psem? Gekonem? A może z dzieckiem? Chatem GPT?

Na drugi dzień zdaj relację swojemu „rozmówcy”

o czym był ostatni odcinek serialu, który oglądałeś czy rozdział czytanej książki. Co według ciebie stanie się dalej? Mów po angielsku przed minutę lub trochę dłużej. Ustaw alarm na kolejne dni i odliczaj czas stoperem lub minutnikiem.

Dzień trzeci: zapauzuj anglojęzyczny film lub serial.

Możesz włączyć napisy po angielsku. Teraz powtórz za bohaterem lub bohaterką krótki fragment dialogu – to może być dosłownie 15-20 sekund. Wybierz go bez zastanawiani się. Pierwszy lepszy się nada – jedyny warunek to taki, że ma być po angielski.

Zrób to jeszcze 2-3 razy – próbuj naśladować emocje aktora lub aktorki, jego akcent – może to brytyjski akcent bohatera „Gry o Tron”? Albo „kowbojski” styl w serialu „Yellowstone”? Czy wolisz może ciepły głos Gandalfa? Naśladuj „melodię” tego fragmentu. Nie przejmuj się jeśli nadal nie mówisz tak pięknie jak wybrana postać – nie o to chodzi! Chodzi przede wszystkim o fun i pozytywne emocje – bez nich będziesz czuć, że to tylko kolejny obowiązek w grafiku.

Dzień czwarty: tutorial po angielsku.

Po prostu wykonuj dowolną czynność – czy to zmywanie naczyń, czy to pieczenie ciastek, czy też sprawdzanie portalu ZUSu. To zależy też od twojego poziomu języka angielskiego, więc jeśli jest on naprawdę niski – zacznij od sprzątania lub przepisu na sałatkę – tu powinieneś coś umieć powiedzieć na poziomie A1/A2. Rób to przez minutę lub dłużej.

Dzień piąty: trenuj płynniejsze mówienie po angielsku przez piosenki

To nie musi być nic wyrafinowanego i nie musisz ładnie śpiewać. Wybierz dowolną piosenkę z apki lub strony internetowej lingoclip – spróbuj znaleźć na początek coś, co znasz używając funkcji lupki. Wybierz funkcję karaoke. Muzyka działa na wielu poziomach – teksty piosenek łatwiej zapamiętać, a moi uczniowie relacjonują mi czasem, że się od tej gry wręcz uzależnili!

Jest to banał nad banały, ale piosenki ćwiczą nie tylko wymowę i rozumienie ze słuchu. Za każdym razem jak będziesz słyszeć piosenkę, której się uczyłeś śpiewać po angielsku, będziesz pamiętać też znacznie wielu wyrażeń

Wykonuj to ćwiczenie minimum 5 dni w tygodniu. Możesz zmienić ich kolejność – nie jest ona istotna. W tym ćwiczeniu nie ćwiczysz poprawności, tylko po prostu mówisz. Wierz mi, że to cię zmieni. Odznaczaj sobie na papierowym kalendarzyku lub liście „to do” w telefonie każdy dzień, w którym spędziłeś te minuty z angielskim.

Inne pomysły na „mówienie do siebie”

  1. Rozejrzyj się dookoła gdziekolwiek jesteś. Opisz to, co widzisz po angielsku. Np. „This is my bathrobe. I love wearing it because it’s so fluffy and comfy. I always put it on when I want to relax after taking a shower. It’s made of cotton. I wore it last Saturday when I stayed at home and did some home SPA. I bought it 15 years ago in the second-hand shop opposite the church.” Bonusowe punkty za użycie wyrażeń, które ostatnie poznałeś na lekcji angielskiego lub oglądając serial.
  2. Stwórz 1-minutowy odcinek wymyślonego podcastu po angielsku o tym, co cię interesuje. Jeśli pasjonuje cię True Crime, stwórz odcinek na temat zagadkowego zaginięcia sprzed lat, które do tej pory rozpala twoją wyobraźnię. Możesz wzorować się na istniejącym odcinku – nikt go nie musi słuchać. Nie musisz go nawet nagrywać! Pamiętaj – liczy się tylko to, że mówisz – nie musi być nawet w 60% dobrze.
  3. Podyktuj list do samego siebie za 5 lat po angielsku. Opowiedz sobie co przez ten czas osiągnąłeś i jak wiele przeciwności losu pokonałeś by dojść do tak biegłego angielskiego. PROTIP: użyjesz tu pewnie Present Perfect! Zapisz go gdzieś i ustaw powiadomienie w kalendarzu Google by przeczytać go za te 5 lat. Oby cię on nie zaskoczył w momencie życia, w którym jednak postanowiłeś zamiast angielskiego nauczyć się robić gry na telefon! Może uznasz wtedy, że za kolejne 5 lat to tym razem naprawdę będziesz mówić lepiej po angielsku niż prezydent Polski.
  4. Przeprowadź wywiad z lubianą przez siebie postacią po angielsku. Na przykład fan Formuły 1 mógłby wymyślić wywiad z Lewisem Hamiltonem. Pamiętaj, odpowiedzi sir Lewisa nie muszą być w 100% odpowiadające rzeczywistości. Zapytaj go nawet o to jakiego dezodorantu używa by się tak nie pocić gdy siedzi w gorącym kokpicie, albo czy zdradzi jakiś brudny sekret George’a Russella.
  5. Opisz zdjęcie po angielsku – może to być fotografia z rodzinnego albumu, intrygujące zdjęcia z archiwum World Press Photo, ilustracja do artykułu, który czytałeś w internecie. Im bogatsze jest twoje słownictwo, tym więcej będziesz w stanie powiedzieć, ale nawet na niższym poziomie języka angielskiego możesz odpowiedzieć na takie pytania „co się stało przed chwilą?” albo „co się zaraz stanie?”.
  6. Po prostu nagraj siebie jak mówisz po angielsku. Możesz opisać swoją pracę, szkołę, zainteresowania, cokolwiek. Możesz wybrać coś z tych tematów. Mów przez minutę. Zachowaj nagranie i ustaw sobie powiadomienie by odsłuchać to nagranie za 6 miesięcy. Wtedy nagrasz kolejne nagranie i zrobisz to samo. Nie ma nic lepszego niż zauważyć postępy: płynniejsze mówienie po angielsku i większą biegłość, i jeszcze mieć na to dowody!

A co jeśli utrwalę mówienie źle?

Te ćwiczenia nie służą temu by mówić bezbłędnie. Od tego masz korepetytora, lektora, nauczyciela w szkole by identyfikował najpoważniejsze błędy i pomagał ci zrozumieć dlaczego są one błędami. Lektorka angielskiego pomoże z wymową, gramatyką, lepszym doborem słownictwa. Zauważy co należy przećwiczyć, a nie jedynie wskaże, że „powinieneś powiedzieć tak” i nigdy więcej nie wróci do tego tematu, a ty poczujesz że kręcisz się w kółko.

To są ćwiczenia na to byś w końcu mówił – bez wymówek, bez odkładania tego na później, bez ciągłego wracania do Duolingo. Twoim celem jest przecież mówić lepiej, całymi zdaniami na tematy, które są tobie bliskie i używając języka praktycznie. Twoim celem nie jest pisanie pojedynczych słów i składanie kolejnych zdań po angielsku na poziomie A2. Nie jest nim też bycie od razu idealnym.

Nie znam ani jednej umiejętności o takim poziomie skomplikowania jak mówienie po angielsku, która nie wymagałaby popełniania wielu błędów by ją opanować!

Wybierz kurs angielskiego dla siebie

Uczę od wielu lat osoby, które boją się popełnić błąd i użyć złej konstrukcji. Jednak dzięki konwersacjom na lekcjach Angielski dla Każdego, rozgadują się i wybijam im takie podejście z głowy.

Nie ma co się jednak oszukiwać – czym innym korpomowa. Mega pouczające są też studia przypadku, czyli trudnych sytuacji w pracy, a także angielski, którym zabłyśniesz na rozmowie o pracę (nawet jeśli nie masz jeszcze poziomu C1). Takie rzeczy możesz przerobić ze mną na kursie języka biznesowego i/lub w IT.

Jeśli jesteś bardzo młodą osobą lub rodzicem takiej osoby, wiesz doskonale, że szkoła nie rozwija zbyt dobrze umiejętności mówienia i uczy złego podejścia do mylenia się. Dlatego mogą cię zainteresować lekcje Angielskiego Dla Każdego lub przygotowanie do matury z języka angielskiego z Angielski do Matury. Kurs maturalny przygotowuje także do mówienia – nie tylko na egzaminie ustnym! Podczas kursu przygotowującego do egzaminu ósmoklasisty też są elementy mówienia. Mimo braku części ustnej na samym egzaminie.

Uważam jednak, że nauka języka angielskiego bez mówienia jest jak uczenie się grać na gitarze poprzez patrzenie jak ktoś inny gra. Od czasu do czasu zagrasz jeden akord – ale nigdy nie całą piosenkę, bo co jeśli się pomylisz?

Podobne wpisy